Fundacja “Masz szansę żyć”

Fundacja “Masz szansę żyć” im. Andrzeja Olaka przy Zespole Szkół im. C. K. Norwida została zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym w dniu 28 września 2007. Pomysłodawcą była wychowawczyni Andrzeja Olaka, prof. Maria Dzilińska: “Po nagłej śmierci Andrzeja, w dniu 8 maja 2005 roku, nikt z mojej rodziny, ani ja, nie mieliśmy wątpliwości, że Andrzej, jego bohaterska postawa oraz chęć do życia, musi być i przetrwać wśród społeczności norwidowskiej.”

Pomysł Pani Profesor został jednomyślnie zaakceptowany i poparty przez członków Społecznego Komitetu Pomocy przy Zespole Szkół im. C. K. Norwida w Częstochowie “Pomoc dla Andrzeja”:

  • p. Ewę Juraszek (ówczesną Panią Dyrektor),
  • p. Krystynę Borkowską,
  • p. Marię Dróżdź,
  • p. Ewę Godalę,
  • p. Krzysztofa Wachowiaka,
  • p. Urszulę Płonkę,
  • i samą p. Marię Dzilińską.

Społeczny Komitet był założony w marcu 1997 roku aby pomóc Andrzejowi w trudnych dla niego chwilach. W 2007 roku został on rozwiązany, ponieważ wyczerpała się jego formuła. Rozpoczęte dzieło pomocy kontynuuje Fundacja “Masz szansę żyć”.

Cele

  • Niesienie pomocy oraz wspieranie dzieci i młodzieży z chorobami nowotworowymi, w szczególności uczniów i absolwentów Zespołu Szkół im. C. K. Norwida w Częstochowie.
  • Niesienie pomocy i wspieranie osób, które ze względu na niepełnosprawność, chorobę czy inne zdarzenie losowe, znalazły się w trudnej sytuacji życiowej, w szczególności uczniów, absolwentów, obecnych i byłych pracowników Zespołu Szkół im. C. K. Norwida w Częstochowie.

Zarząd fundacji

Prezes Fundacji: p. Maria Dzilińska
Zastępca Prezesa: p. Ewa Juraszek
Sekretarz: p. Urszula Płonka

Rada fundacji:

Przewodniczący: p. Krzysztof Wachowiak
Zastępca przewodniczącego: p. Kazimierz Osicki
Sekretarz: p. Katarzyna Bodziachowska

Członkowie rady:
p. Krystyna Borkowska
p. Barbara Bałchanowska

Dane fundacji:

NIP: 9492061169
REGON: 240755480
Nr konta: 30 1600 1097 0002 3402 1342 8001

Siedziba fundacji

ul. Jasnogórska 8
42-200 Częstochowa
tel.: (34) 324 23 10

Osoba do kontaktu:

mgr Maria Dzilińska
tel.: (34) 322 70 48

Kim był Andrzej? Dlaczego Fundacja w swojej nazwie zawiera jego imię i nazwisko? Obszerne fragmenty artykułu autorstwa Pani Profesor Katarzyny Bodziachowskiej, który ukazał się 5 lutego 2008 roku w “Gazecie Wyborczej”, najlepiej przybliżą państwu krótkie życie Andrzeja, który umiał być bohaterem na co dzień.

Był uczniem IX LO im. C. K. Norwida w Częstochowie. Chodził do klasy b, biologiczno-chemicznej, w latach 1994-1997. Tak naprawdę niczym się nie wyróżniał: był średnio zdolny, przeciętnie pracowity, cichy, spokojny, niesprawiający żadnych kłopotów wychowawczych. Ci, co go znali, zapewne pamiętają go jako skromnego, życzliwego kolegę oraz przystojnego trębacza szkolnej orkiestry dętej. Nie odnosił sukcesów edukacyjnych, nie był naukową chlubą “Norwida”, ale bez wątpienia swoim ciepłym uśmiechem budował przyjemną atmosferę szkoły. Był zwykłym 19-latkiem. Na pewno, jak większość jego rówieśników, zdałby maturę, ukończyłby studia, założyłby rodzinę. Jak każdy z nas, kontynuowałby swój zwykły los, swoje normalne życie. Jak wszyscy młodzi, cieszyłby się miłością i szczęściem. Dla Niego jednak Ktoś przygotował inną, niezwykła rolę, inny, niezwykły los.

W 1997 roku, tuż przed maturą próbną. Andrzej uległ szczególnie tragicznemu wypadkowi. Pobity i ogłuszony przez nieznanych sprawców, położony przez nich na torach, został przejechany przez kilkanaście wagonów pociągu towarowego, W wyniku tej katastrofy Andrzej stracił obydwie nogi i prawą rękę, miał silnie okaleczoną głowę, w efekcie czego przeszedł trepanację czaski, jego młodzieńczą twarz szpeciły puste miejsca po wybitych zębach. Ciało Andrzeja zostało kompletnie zmasakrowane, ale chłopiec nie zginął. Jego przeżycie do dziś nazywamy cudem, ale ten cud to dopiero początek. Kilka dni po wypadku, dzień przed swoimi urodzinami, Andrzej odzyskał przytomność, pamięć, a co najpiękniejsze i zadziwiające – chęć życia. Od razu poprosił odwiedzającą go dyrektorkę szkoły Ewę Juraszek o pomoc w przygotowaniach do matury. Mając nowe życie – okaleczone ciało i wspaniałą duszę – Andrzej od razu zabrał się do pracy. Choć słaby i wycieńczony, myślał, czytał, planował, przygotowywał się do lekcji, które przeprowadzali z nim nauczyciele w szpitalu na Parkitce. Jego optymizm, ogrom nadziei, niesamowite, człowieczeństwo, niezwykła dojrzałość i wielka wiara sprawiały, ze Andrzej ani raz się nie skarżył, nikogo nie obwiniał, nie utyskiwał, nie narzekał na swój los.

Do dziś my, którzy znaliśmy dobrze Andrzeja, nie możemy nadziwić się jego wielkiej postawie. Andrzej był wielkim człowiekiem, prawdziwym bohaterem. Kochał i doceniał życie, doceniał przyjaciół, lubił się śmiać. Pokazał, jak pokonywać trudności, jak godnie walczyć z przeciwnościami. Nauczył się poruszać na wózku, chodzić za pomocą protez, pływać, prowadzić samochód, być samodzielnym. Skończył studia, obronił pracą magisterską, jako informatyk sprawdził się w firmie Optimus. Był, jest i będzie dla nas wzorem człowieczeństwa i najwyższego, najszlachetniejszego ludzkiego hartu. Pokazał, jak cenne jest życie, własnym losem wyraził jego sens, udowodnił, że człowiek to nie jego ciało, ale osobowość. Wykazał, że “chcieć to znaczy móc.”